To, co w nocy z Wrednej Wiedźmy wychodzi...
Miaam urodziny i przyjechał do mnie Joasia, z kolesiem autentycznie do niego podobnym niczym brat blizniak, z takimi samymi włosami. Zaczeli sie zbierać u mnie ludzie, robiło sie tłoczno w mieszkaniu, wchodzili i wychodzili. Traciłam orientacje, kto jest a kogo nie ma, pozniej okazało sie , że wiekszość siedziałą na korytarzu, ale były wsrod nich osoby, których nie zapraszałam na urodziny, nie mogłam wszystkich znów wpuscic do domu, wkurzałam się. Witek sie kapał w pełnej wannie wody, a p[o nim polazł jego sopowtór-blizniak, kapiac sie w całej łazience wody. cud zemieszkania nie zalali.
Pózniej przeniosłam sie na jakąs sale, gdzie znajomi zorganizowali mi impreze urodzinowa z potańcówą, za konsolą jako DJ stał nikt inny jak Germański Oprawca. A ja sie schizowałam jego obecnością, masakra! Anna chciała, żebym z nim pogadała, ale nie miałam odwagi podejść, byłam strasznie podamana jego obecnością, widziec go po tylu meisiacach znów... W koncu mnei zaczepił i bardzo delikatnie, ktwliwie i z niebywała czułoscia zmusił mnei do rozmowy. Widział, że jestem w kiepskim stanei w jego obecności, poszlismy na korytarz, gdzi emielismy porozmawiać, ale niestety zdązyłam sie obudzic:/
SadtriiiS; piątek, 18.maja.2012, 12:33

Paweł wrzucił na fb jaakieś dziwne foty i filmiki z "szuflą do śniegu" wiedziałam co to oznacza...coż...a pozniej działo sie coś dziwnego rodem z wowa, jakis portal pod gorami i szczere pole, postacie z wowa, Paweł z ekipą i ja, któraa musiałam taam dotrzec jak najszybciej, nie wiedząc po co właściwie. Miałam konia, gnałam co sił by dotrzec jakąs okrężna drogą. Kon gadał i nie był zwykłym koniem, byl jakims mitycznym demone, przeobrażającym sie w człowieka. Gnalismy przez kamienice, gdzie odbywal sie jakis festyn czy odpust i było pełno ludzi, spotkalismy sąsiada i koń zamienił sie w przystojnego faceta urodu Satana. Chaiałam Mateuszowi go przedstawić ale zapomniałam, jak sie nazywal i od razu wymysliłam na szybko imie wildheart, na co kon-mezczyzna sie obuzył mówiąc, że nazywa się Demon.
Pózniej byłam u siebie w domu do do bloku zmierzał Paweł o kulach, z nogą w gipsie, razem ze swoim bratem, przyjechał tutaj bo kiedys niby mial tu wypadek i tylko tu mógl go przyjąc lekarz, ktory znajdował się w moim bloku. Wiedziałam, co to oznacza, konfrontacja z rzeczywistością, ostateczne pożegnanie ze złudzeniami o radosnym we dwoje, bo on ma "szufle". Mama powiedziała mi, że przychodzi, podniosłam sie z łożka i rozdwoiłam na dwie osobowości. Jedna wyszła na korytarz porozmawiac z nim i zakonczyc te farse, a druga leżała w łozku, czekajac na wiesci od tej pierwszej. absurd, abssurdus;]
SadtriiiS; wtorek, 15.maja.2012, 14:41

Jechałam pociągiem do warszawy. Sama, ale do Pawła...cudowny stan normalności, cudowna podróż PKP podróż do zapomnianego szczęścia...taa...
SadtriiiS; czwartek, 10.maja.2012, 22:24

Do Bielska przyjechał Joasia. Trafił na dziwny dzień, bo były jakieś imprezy na mieście. Do Białki wpuszczali rybole, delfiny, rekiny i inne dziwne, zupełnie nie pasujące stwory. Białka miała krystalicznie czystą wodę, błękitną jak w basenie. Wciepali tam nawet wielgachnego, z 10 metrowego, albo i więcej krokodyla. Ale po chwili go wyciągnęli i zaczęli kroić na kawałki, w ogóle się nie rzucał, jakby był martwy. Pełno ludzi łaziło po miesicie, totalne tłumy, atrakcje, sklepiki, odpusty, cuda na kiju. A ja spacerowałam sobie z Witkiem po mieście rozmawiając o głupotach. Przypadkiem trafiliśmy na stoisko fryzjerskie, gdzie siedziały same małe dziewczynki o długaśnych włosach. Witek rozbawiony tym widokiem, usiadł koło nich, czekając do pani fryzjerki, miał rozpuszczone włosy i oczywiście najdłuższe. Wszyscy byli rozbawieni jego zachowaniem i obecnością, robili mu zdjęcia. W końcu poszliśmy dalej i trafiliśmy w jakieś dziwne miejsce, gdzie Witek tez na chwilę usiadł, a ja miałam coś sprawdzić. Gdy wróciłam do niego zauważyłam , że siedzi pod wielkim plakatem Grishnaka całego w krwi, na tle płonącego kościoła. Rozbawiło mnie to mocno.
-Ty to se znajdziesz zawsze miejsce. - robiłam mu foty. Poszliśmy dalej zwiedzając atrakcje mojego miasta. Wtedy kapłam się, że w zeszłym roku Witek tez trafił na ten sam okres czasowy, przyjeżdżając tutaj. Ale kończył nam się czas, robiło się późno, a Witek wpadł z Wawy tylko na tych kilka godzin. Smutkowo.
SadtriiiS; środa, 9.maja.2012, 11:41

Byłam z Dirtyenem gdzieś, spotkaliśmy jakąś młodą śliczną dziewczynę, która zaczeła się do niego kleić i zalecać bardzo otwarcie. Na co on przystawał z nieskrywanym zachwytem. Ja gdzieś uciekłam w cień i udawałam, że mnie tam nie ma, po czym pojawiła sie następna i zaczęła mu rzucać rozne niecne dwuznaczne i erotyczne propozycje, gdy zajmował się juz tamtą. Miała nad nim jakąs swego rodzaju władzę. Kochał sie z dziewczyną, będac pod całkowitym wpływem uroku drugiej, robił to co ona mu kazała. A ja stałam gdzieś w cieniu wystraszona i zdezorientowana. Ona mowiła do niego wyuzdane i bezczelne rzeczy gdy Demon bezpretensjonalnie kochał się z drugą dziewczyną. Przyłaczyła sie do zabawy, jednak ja wyczuwałam w niej coś złowieszczego i podstępnego. Ona go nienawidzia, czułam to, w jakiś sposob chciała sie na nim za cos zemscic, za cos o czym ja nie miałam pojecia, a co dotyczyło jego dawnej i skrywanej przeszłosci. Nagle dziewczyna mnie dostrzegła i zainteresowała się mną. Zaczeła obrażać, popychać i wyzywac. Byłam przerazona, irtyen prawie wogole na to nei reagował pochłoniety seksualnymi doznaniami. Nie potrafiłam sie bronic gdy ta mnie szczypała, dzgała palcami i popychała. Była wsciekła na mnie, nie wiedziałam dlaczego ani co mogłam jej zrobic, przeciez jej nei znałam. Po chwili znalezlismy sie w moim bloku, we trojke i ona znow mi dokuczała i sprawiała bol, wybiegłam z bloku a pona zaczeła mnie gonic. Chyba naprawde chciała mi zrobic niemałe ała, uciekałam przed nia co sił w nogach w koncu nie wytrzymałam i złapałam oddech przystanełam na chwilę i zniknełam. Stałam sie dla mniej niewidziałna, zakleła wsciekle i stwierdziła, ze i tak mnei czuje ze mnei dopadnie i zabije. A ja stałam obok niej niewidzialna i przerazona jak nigdy dotad, marzac tylko o tym by juz sie od niej uwolnić raz na zawsze.
SadtriiiS; środa, 2.maja.2012, 15:28

Trafiłam na jakieś ważne przyjęcie, gdzie spotkałam Wojtka, który usilnie starał się zwrócić na mnei swoją uwagę, nawet wyskoczył przez barierke ze schodów i przez chwilę udawał, że nie żyje. Podbiegłam do niego natychmiast i starałam się go dobudzic, mając świadomość, że jest to sporo ludzi, natychmiast przestał udawać trupa. Ale troche poobijał sobie ryjek i krwawił. Niestety to też nie wzbudziło we mnei wiekszej litości, żalu czy szczerego zainteresowania. Później buyłam na równinach USA nad rzeką z jakimis indianami i miałam przejść przez jakiś indiański obrząd, ale nie miałam do niego partnera. Wiec pojawiali się kolejni indianie, by udowodnić mi, że to właśnie oni nadają się na moich partnerów do tego rytuału. W jakis dziwaczny sposob to udawadniali, przechodząc przez niewielką rzekę o bardzo wartki strumieniu.Później znów pojawiłam się w tym budynku, gdzie miało byc przyjęcie, byłam odwalona w suknie balową i kogoś szukałam, a potem znalazłam się w jakimś mieszkankuz pewną starszą kobieciną, która usilnei starała się wszystkim w mówić, że w mieszkaniu jest strasznie zimno i trzeba rozpalić wszystkie zródła ciepła-wiec rozpaliła wszystkie 4 palniki gazowe na kuchence, a obok miała stary żeliwny piec na węgiel i tez starał się w nim wykrzesać ogień. Kazała mi się ubrać i pozapinać i nie mogłam jej w żaden sposób przekonać, że jest mi gorąco.
SadtriiiS; poniedziałek, 2.kwietnia.2012, 12:51

Była u mnie w domu jakaś impreza, przyjechał Demon, ja byłam z Pawłem. zupełnie nei zwracałam na Demona uwagi, tzn nie ekscytowałam się jego osobą, nie umierałam, nie przezywałam w ogole, a przecież widziałam go pierwszy raz na żywo. Miałam Pawłła i to się dla mnie liczyło, ale Paweł miał do mnie jakieś straszne wonty o coś znow i niemiło się odzywał, ignorowął i łaził gdzieś z jakimiś swoimi psiapsiółami...Było to bardzo przykre i miałam wrażenie, że coraz przychylniejpatrzę w stronę Demona...
SadtriiiS; czwartek, 8.marca.2012, 10:41

Siedziałam na zamku, a obok, na czymś w rodzaju huśtawko ławki bujał się Czesław Mozil z Wojewódzkim, od razu ich poznałam, ale nie zwracałam na nich uwagi. Za to oni zaczęli się wydurniać i mnei wołać. W końcu podeszli i coś gadali, strasznie się wygłupiali i zartobliwie gwiazdorzyli. Po czym zleciała się banda dzieciaków, prosząc o autograf i oni uciekli.
SadtriiiS; czwartek, 1.marca.2012, 11:54

Znów sen z P. tym razem przylazłam do niego, a on mieszkał na jaakis sporym wzgórzu, czy tez kopcu, do którego prowadziła jedna okrężna wokoł szczytu, jak z klasycznych kreskówek. Mieszkał w wielkim dziwnym domostwie, ze swoją mamą - ni to warownia, ni to zamkiem, ni to starą fabryką. Wszedzie bylo pusto i cicho, nikogo poza nimi w tym wielkim czyms nie bylo, a on oprowadzal mnie po tym miejscu.
SadtriiiS; poniedziałek, 20.lutego.2012, 17:42

Ty i ja w leśnej chatce, daleko od świata, wysoko w górach, tacy radosni, normalni i szczęśliwi...Tylko we dwoje, daleko od całego świata...w lesie, górach....
SadtriiiS; niedziela, 19.lutego.2012, 23:02

Wyśnione sny
2009
IX , X , XI , XII ,
2010
I , II , III , IV , V , VI , VIII , X , XI , XII ,
2011
III , IV , V , X , XI ,
2012
I , II , III , IV , V ,